Groźne dotacje

Gdy siadam by pisać te słowa, na zewnątrz zaczyna się wiosna. Po krótkiej, ale bardzo mroźnej zimie i chłodnym przedwiośniu, nareszcie nastały naprawdę ciepłe dni. I, jak zawsze w tym okresie, przyroda za oknem po prostu „szaleje”.

Drzewa i krzewy okrywają się delikatną mgiełką jasnozielonych pączków, trawa robi się jędrna i soczysta. Pięknie! Ale najpiękniejsze w tej eksplozji życia jest to, że rzeczona przyroda jest w tym aspekcie całkowicie przewidywalna i powtarzalna. Wiadomo, że zawsze na wiosnę robi się kolorowo i zawsze, ale to naprawdę zawsze, wszystkie rośliny rosły będą zielonym do góry. To znaczy normalnie. Niestety w naszym gospodarczym życiu (o polityce staram się w ogóle nie pisać) trudno jest o przewidywalność i normalność. A szkoda. Po lekko poetyckim wstępie chciałbym podzielić się z Państwem pewnymi spostrzeżeniami związanymi z dotacjami.